
W dzień życie naszej wyspy to plaże, bary i ulice miasteczka Thong Sala. Plaże to słońce, piasek i tajskie dziewczyny, które pod daszkami z palmowych liści z widokiem na ocean wygniotą Twoje ciało tak, że będziesz miał wrażenie, że nie została Ci cała ani jedna kość. W barach przesiadują młodzi i „wiecznie młodzi”, wytatuowani i „normalni”, dziewczyny w bikini i półnadzy faceci. W Tajlandii publiczne obnoszenie swojej „klaty” uchodzi podobno za niesmaczne i niestosowne, Tajowie przyzwyczaili się jednak do swobody obyczajowej panującej wśród najeźdźców z Ameryki i Europy i nawet sami zaczynają ją naśladować.
Populacja turystów sporo przewyższa w sezonie liczbę mieszkańców. Coś jednak sprawia, że gdy porównujemy to miejsce z wielkim, wiecznie niespokojnym Phuket, wydaje nam się prawie oazą spokoju. Może to odległość od kontynentu, a może bliskość Samui – pobliskiej większej wyspy?
Jest jednak miejsce, które co wieczór ściąga jak magnes wszystkich mieszkańców miasteczka i okolic. Nocny market w Thong Sala pulsuje życiem, na małej przestrzeni spotykają się tu po zmroku tysiące ludzi. Od czasu do czasu trafiamy tam i my, bo choć oszczędzać trzeba, to nie sposób odmówić sobie słodkich kulek obtoczonych orzechami, ciasta bananowego grillowanej ośmiornicy (yyy..poprawka – to nie o nas). A gdy złapie nas głód ratuje nas pat-thai. To tylko smażone kluski, ale za to najlepsze w miasteczku.
Opisywania dziś, dla odmiany, niedużo. W zamian, specjalnie dla Was, spacer z Olą po tym niezwykłym miejscu:





Właśnie wczoraj byłem na nocnym markecie ale… w Chiang Mai. Tu market jest głównie skupiony na sprzedaży ciuchów, biżuterii i malowideł.
Będę na Ko Phagnan za jakiś tydzień. Widzimy się?
Pozdrowiam z Chiang Mai.
Wysyłam Ci maila!
Rewelacja, więcej filmów!
I fryz Ni świetny
Takiego pat-thai jadam czasem w złotych tarasach – z kurczakiem kosztuje 23zł,z krewetkami jest jeszcze droższy. Podobno na targu kosztuje 4 zł. To jest życie…
Do następnego filmu!
Ciao
Ale mi smaku narobiliście!
Ola, fanie Ci w tej fryzurze
Ja wiem, że to może trochę głupie pytanie, Wy tysiące kilometrów od Polski, a mnie ciekawi: Co Cię Ola skłoniło do obcięcia włosów?
~ Marek, my taki bardziej pamiątkowy market, choć nie tylko, mamy w soboty. Jedna uliczka jest robiona na pieszą i jest super. Ale to taki ułamek tego, co jest w Chiang Mai.
~ Dzięki Kuba. Miło, że ktoś docenił. To jeszcze Cię podenerwuję mówiąc, że ten pad thai tutaj za 4 złote to drożyzna panie. Za 3 powinno być!
I nie wiem, czy się nie mylę, że w Bangkoku, przy Kao San Road były za 2 złote. Ale mogę to już zmyślać. A na tego w Złotych Tarasach to chyba nie pójdę, bo przez cenę mi w gardle to stanie!
~ Dziękuję Izunia! A na markecie też dużo się wegetariańskich potraw znajdzie!
~ Bogusiu, to jest bardzo trudne pytanie! Niech oficjalna wersja brzmi: bo bardzo zniszczone słońcem były. A tak szczerze, to pani fryzjerka tak dużo miała nie ścinać. Ale nie martwię się.
Ceny Pad-thai na Khao San Road:
Normalne: 30 B
Z jajkiem: 40 B
Z jajkiem i kurczakiem: 50 B
Zgadzam sie z przedmowcami. Ślicznie Ci w tej fryzurze (oczywiscie mowie o Łukaszu:).
Czyli zmyśliłam tę cenę:) Ale Marek, nie na Khao San Road, “przy” napisałam. Ale nie ważne. Udowodniłeś, że źle pamiętam. Tak czy siak, Kuba i tak cierpi;)
Złośliwa Gruba. Ale i tak masz buziaka ode mnie:) :*
Za to kartofle z kotletem i zupą ogórkową są tu całkiem tanie! Wypchajcie się swoimi pad-thaiami! :p
buziaki
K.